Wiadomości

Rolnicy szukają pracowników. Robotę dadzą od zaraz

Rolnicy szukają pracowników. Robotę dadzą od zaraz

Fot.: pixabay.com

Problem z brakiem pracowników dotyczy nie tylko prac sezonowych. Rolnicy chętnie zatrudnią na stałe, ale często nie mają komu złożyć takiej propozycji. 

Gospodarz z woj. pomorskiego szuka pracownika do obsługi fermy drobiu. Wymagania ma niewielkie - prawo jazdy kat. B lub T i, mile widziana znajomość upraw polowych i zdolność do majsterkowania (by ewentualnie umieć wykonać drobne naprawy). Niemile widziane nadużywanie alkoholu. 

 

- No i zero zainteresowania moją ofertą! - mówi rolnik. - A ogłoszeń w tej sprawie dałem już więcej. Za godzinę pracy mogę zapłacić 13-16 złotych (na rękę). Może to być nawet 18 złotych za godzinę, jeśli będę widział, że ktoś się do pracy przykłada. Ale chętnych brak.

 

- Już nie liczę na miejscowych, chociaż kilku solidnych pracowników mam z najbliższej okolicy - twierdzi rolnik z Kujaw. - Coraz trudniej jednak o znalezienie chętnych do pracy przy zbiorze na przykład truskawek. Nie wiem co bym zrobił, gdyby nie Ukraińcy. Bardzo podoba mi się ich podejście do pracy - bo oni chcą po prostu jak najwięcej zarobić. Najczęściej są bardzo pracowici i uczciwi. Raz tylko miałem takiego pracownika, który wolał alkohol i zabawę w pobliskiej dyskotece, więc się pożegnaliśmy. 

.

- Ukraińscy pracownicy podnoszą poprzeczkę, bo pracują jak mróweczki i polscy zbieracze owoców próbują za bardzo od nich nie odstawać - dodał z kolei właściciel sadów w Kujawsko-Pomorskiem. - Wszystkim to wychodzi na dobre. No może nie wszystkim, bo ktoś musi nadzorować ich pracę i dlatego członkowie mojej rodziny później wracają do domu. Ale to najmniejszy problem. Ważne, że jest komu zbierać owoce. 

 

- Nigdy nie zatrudniałem Ukraińców, ale moi znajomi tak - dodaje inny rolnik. - Jedni byli z ich pracy bardzo zadowoleni, niektórzy się skarżyli bo trafili na mniej przykładające się do pracy osoby, albo nadużywające alkoholu. No, to tak, jak z Polakami - mogą trafić się bardzo różni ludzie. 

- Potrzebują dwóch osób do pracy w moim gospodarstwie, ale Ukraińców raczej nie przyjmę, bo zajmuję się produkcją bydła - mówi gospodarz z Dolnego Śląska. -  Szukam kogoś, kto się na tym zna. 

 

Przez 2 ostatnie lata przez jego gospodarstwo przewinęło się około 30 osób. Mówi, że trafiali do niego ludzie z problemami, także nadużywający alkoholu. - A ja potrzebuję odpowiedzialnych pracowników - dodaje gospodarz. - Problemem nie są zarobki, tylko ludzie. No ręce już mi opadają! 

 

- Sytuacja na tym rynku pracy jeszcze się pogorszy - uważa dr hab. Wojciech Knieć, prof. UMK, socjolog. - Jedną z przyczyn jest to, że dla Ukraińców otworzył się europejski rynek pracy, a dla niektórych z nich Polska była tylko „przystankiem”. Inny istotny powód to niedocenianie pracy na roli, stereotypizacja. 

 

Jego zdaniem wielu ludzi wciąż uważa, że praca w rolnictwie jest brudna i ciężka. I jest dla tych, którzy nie znaleźli posady gdzie indziej, albo dla osób bez kwalifikacji. - A to błędne myślenie! - podkreśla socjolog. - Rolnictwo się zmieniło, żeby pracować w gospodarstwie trzeba mieć sporą wiedzę i umiejętności. Przecież gospodarz nie skieruje np. do obsługi nowoczesnej obory kogoś, kto się na tym nie zna. 

 

- Nie posadzę też za kółkiem nowoczesnego ciągnika kogoś, kto prowadził tylko samochód - twierdzi gospodarz z Kujaw. - Sam uczyłem się obsługi z pomocą pracownika serwisu, przeszkolił mnie jak korzystać z elektroniki, jak pracować z maszynami. To zbyt drogi sprzęt, by ryzykować. Dlatego potrzebuję odpowiedzialnego, solidnego pracownika. 

 

- Z tym będzie coraz trudniej - mówi dr hab. Wojciech Knieć. - Gdy przestały istnieć PGR-y, niektórzy byli pracownicy przeszli do pracy w gospodarstwach indywidualnych. Różnie bywało z ich etyką pracy, ale pracowali. Dziś tych ludzi już nie ma na rynku pracy, a innych chętnych brakuje.

 

- Chciałbym przenieść się na wieś, bo znalazłem się na życiowym zakręcie i potrzebuję spokoju - mówi młody mężczyzna, który poszukuje pracy przez internet. Niedawno się rozwiódł, nie ma gdzie mieszkać, życie zaczyna od nowa. Zastanawiał się nad pracą w gospodarstwie, gdzie proponują m.in. darmowe mieszkanie: - Jeśli zostanę „parobkiem”, to w miejscu gdzie dużo zarobię, żebym mógł się odbić od dna.

 

Zdaniem socjologa, koszty pracy w gospodarstwach będą rosnąć. Jednak najlepiej płatne posady powinni otrzymać ci, którzy mają wysokie kwalifikacje i sprawdzą się w nowoczesnych gospodarstwach. 

Komentarze (10)

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.