Wiadomości

W okolicach Kuźnicy grasuje wataha wilków

W okolicach Kuźnicy grasuje wataha wilków

Fot.: Archiwum prywatne

W sobotę około 8. rano zobaczyłem rozproszone owce. To nie jest normalne, pobiegłem do owczarni. Po drodze widziałem pozagryzane owce, kilka utopionych w stawie. Miały poprzegryzane gardła i wyrwane pachwiny. Ocalałe były rozproszone po terenie, kilka było w owczarni. Na trawie było widać ślady ciągnięcia zagryzionych owiec - wspomina nie bez emocji Leszek Niemkuć z  Chreptowiec w gminie Kuźnica.

Jedna z owiec była rozszarpana i zjedzona niemal doszczętnie, druga napoczęta.  Wszystkie ślady wskazują na wilki. Rolnik stracił w sumie 32 sztuki wrzosówek.

- Jak się coś takiego wydarzy, to nie wiadomo nawet do kogo się zwrócić. Nie ma procedur, rolnik pozostawiony jest sam sobie - utyskuje hodowca. - Gmina jest wiejska, a nie mamy żadnej pomocy ze strony gminy. Wójt nie chce nam nawet podatku umożyć - mówi wyraźnie rozżalony hodowca.

Pieniądze są tu bardzo istotne. Pan Leszek, by nie zwracać unijnej dotacji musiał natychmiast uzupełnić stan stada. Cena 500-700 zł za sztukę w zależności od od wieku owcy. Musi pokryć też koszt utylizacji zagryzionych zwierząt plus zapłacić za wizyty weterynarzy. Dodatkowo żaden z nich nie chce jednoznacznie na  piśmie stwierdzić, że to były wilki. A od tego może zależeć wypłata odszkodowania...

- Chcę tu bardzo podziękować panu Władysławowi Mazurowi ze Związku Hodowców Owiec za  okazaną mi pomoc, za którą nie wziął ani złotówki - podkreśla rolnik.

Z tego co wie, to oprócz jego stada wilki zaatakowały gdzie indziej jałówkę, owce i 6 danieli.

- Trudno to definiować, to jedno gospodarstwo, więc nie można mówić o większonej populacji wilków czy też o zagrożeniu - uspokaja Beata Bezubik, dyrektor  z białostockiej RDOŚ.

Autor: Mieczysław Jurkowski, mjurkowski@nowinysokolskie.pl

Komentarze (10)

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.