Wiadomości

Związek prosi rząd o ratowanie polskiego trzodziarstwa

Pogłowie trzody chlewnej w Polsce jest najniższe od lat pięćdziesiątych XX wieku

Fot.: Polska Press

Pogłowie trzody chlewnej w Polsce jest najniższe od lat pięćdziesiątych XX wieku

Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody Chlewnej „Polsus” wystąpił do ministra rolnictwa o podjęcie stosownych działań mających na celu ratowanie ginącej produkcji trzody chlewnej w kraju.

Związek zaznacza w piśmie, że pogłowie trzody chlewnej jest najniższe od lat pięćdziesiątych XX wieku. Według prognoz ekspertów, jeśli nie nastąpią poważne działania wspierające branżę, spadek pogłowia będzie jeszcze większy.

– A spadek pogłowia, co wydaje się nieprawdopodobne, jest równoczesny ze spadkiem cen żywca – czytamy w piśmie. – Obecnie cena tuczników jest taka sama jak 26 lat temu.

 

Polsus zwraca uwagę, że potrzebne są inwestycje w duże fermy prowadzące rozród, aby mogły produkować duże partie prosiąt będących konkurencją dla importu.  Ważne jest doprowadzenie do zmiany prawa w zakresie pozwoleń na budowę chlewni, aby umożliwiać, a nie blokować powstawanie efektywnie działających obiektów.

Polski Związek Hodowców i Producentów Trzody „Polsus” podkreśla, że w szczególnie  szybkim tempie likwidowane są lochy, rośnie za to import prosiąt, których w minionym roku zakupiono z zagranicy 5,9 mln sztuk. Rozwija się chów nakładczy, a w tej formie produkcji rolnik całkowicie utracił samodzielność i jedynie dokapitalizuje swoje gospodarstwo. 

Związek wnosi o pilne rozwiązanie kilku najważniejszych problemów. Są to:

  • obowiązkowe zawarcie elementu cenowego w umowach między dostawcami żywca i odbiorcami: element cenowy mógłby np. odnosić się do cen niemieckich
  • uporządkowanie procedury wydawania pozwoleń na budowę chlewni; muszą być precyzyjnie ustalone warunki i całkowite zerwanie z uznaniowością i opiniami
  • podejmowanie przez rząd i organizacje pozarządowe działań zmierzających do zez­wolenia na krzyżowe stosowanie mączek mięsno-kostnych w żywieniu
  • odstąpienie przez rząd od wprowadzenia zakazu stosowania pasz zawierających komponenty GMO w żywieniu trzody, drobiu i bydła
  • uregulowanie rynku zbóż, który silnie wpływa na opłacalność produkcji trzody chlewnej, przenosząc reakcje cenowe na sektor trzody
  • zwiększenie w ramach PROW 2014-2020 wysokości wsparcia na rozwój produkcji prosiąt do kwoty umożliwiającej wybudowanie lub modernizację chlewni dla min. 100 loch, tj. 12 tys. na stanowisko
  • podjęcie działań umożliwiających wyróżnianie (znakowanie) mięsa pochodzącego w całym cyklu produkcyjnym od polskich producentów.

Również podlascy producenci trzody uważają, że potrzebne są działania ratujące polskie trzodziarstwo.

Jak zauważa Tadeusz Dryl z Czaczek Wielkich, rolnikom trudno jest uwierzyć w to, że farmerzy niemieccy sprzedają żywiec w takiej samej cenie jak polscy – a jeśli doliczymy koszty transportu, to nawet taniej – i mają fundusze na rozwój swoich gospodarstw.

 

– To jest niemożliwe, muszą być w jakiś sposób dofinansowywani – podkreśla rolnik z Czaczek Wielkich.

Zwraca też uwagę na to, że aby konkurować np. z niemieckimi producentami, powinniśmy zwiększać produkcję, bo to pozwala zminimalizować koszty.

– Ale u nas prawo środowiskowe nie jest do tego przygotowane – podkreśla Tadeusz Dryl. – Sam tego doświadczyłem.

Opowiada się on również za znakowaniem polskiej wieprzowiny. 

Barbara Kociakowska

 

Komentarze (1)

  • ~ZMIEŃ ZAWÓD 2016-03-17, 08:43

    To rynek powinien decydować - Jestem robotnikiem i nie chcę więcej dopłacać rolnikom do produkcji wieprzowiny. Komu nie opłaca się niech szuka innego zajęcia, są darmowe przekwalifikowania.

By submitting this form, you accept the Mollom privacy policy.